Wszystkie moje pasje w jednym miejscu :)

Na tym blogu przedstawiam Wam wszystko to czym się interesuję i sama wykonuję :) Jeśli tylko, któraś z moich prac Wam się spodoba na tyle, że zechcecie być jej posiadaczem to zapraszam do kontaktu :)

Copywriter

MagiaTekstu.eu - doświadczony copywriter Łódź

sobota, 25 stycznia 2014

Pociąg Łódź-Poznań

Witajcie :)
Dziś nie będę prezentować Wam żadnych z moich prac, tylko pochwalę Wam się jak wyglądała wczoraj moja podróż. Wiem, że jest zima i teoretycznie można się takich cudów spodziewać. Tuż przed wyjściem sprawdzaliśmy czy ten pociąg będzie miał opóźnienia itp nic na ten temat nie znaleźliśmy, a tu prosze tyły na 110 minut :(

Opowiadanie trzeba by zacząć od chwili wejścia do pociąg, ale tu nic nadzwyczajnego się nie przydarzyło. Nie licząc tego, że prawie się spóźniliśmy, ale to nasza wina;) Do pierwszej stacji było spoko bo ciepło, jasno i było na czym siedzieć :) Wydawałoby się, że ideał jak na to co się słyszało ostatnio. Kawałek za tą stację pociąg się zatrzymał i zgasili światło. Zostały tylko takie małe żaróweczki co i tak w pociągu panował półmrok. W sumie to po jakiś 15 minutach wyruszyliśmy dalej, ze światłem :) Daleko nie ujechaliśmy bo podróż trwała z godzinę, a że to regio to na wszystkich stacjach się zatrzymuje. Na pewno za daleko to od Łodzi nie było. Kolejne pół godziny oczekiwania na, jak się później dowiedzieliśmy, lokomotywę spalinową. Na tym odcinku, aż do Ostrowa Wlkp był tylko jeden tor i chyba wahadłowy ruch, a i tylko te lokomotywy mogły przejechać. Ze względu na wcześniejszą jazdę i na to oczekiwanie już mieliśmy godzinę w plecy. Oczywiście w tym momencie podróży nie mieliśmy już dostępu do prądu więc znów półmrok i ogrzewania brak :( z 3 czy 4 stacje przed Ostrowem chodził konduktor i pytał czy ktoś teraz wysiada bo im się powietrze w układzie hydraulicznym (chyba to tak było) skończyło i jak coś to muszą chodzić i sami drzwi otwierać :P Chyba wszyscy mieli nadzieję, że od Ostrowa będzie tak jak na początku, ale... no nie :P Wiadomo, że tam pociąg zawsze trochę czeka, więc po jakiś 15 minutach przyszła pani konduktor i oznajmiła, że podczepiają drugi skład i mamy się tam przesiąść bo ten nie wiadomo czy nie jest zepsuty, aaa muszę dodać, że to było koło 21 a my w pociągu nie mieliśmy światła. Po udanej przeprowadzce dostaliśmy się do pociągu, w którym nie było wcale cieplej, a do tego plastiki zamiast wygodnego (w miarę, jak na te możliwości) siedzenia pokrytego materiałem. W sumie to tam siedzieliśmy jakieś pół godziny zanim wyruszyliśmy dalej. Do Poznania to już raczej mieliśmy z górki, ale i szron po zewnętrznej stronie szyby w pociągu. Zamiast o 21:12 byliśmy na miejscu o 23:14

Strasznie mnie ta podróż wykończyła
Dobrze, że termos był pełen gorącej herbatki, a w torbie kanapki
Przynajmniej jest co wspominać he he :)
Wracamy samochodem, już nie pociągiem, to też optymistyczne :)

4 komentarze:

  1. oj, współczuję takiej podróży ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. nie ma to jak przygody Kochana :) sama stwierdziłaś, że jest co wspominać :))) ale tak jak Wiesława współczuję takiej podróży. Dobrze, że termos był pełny - nie pytam co było w środku :P Buziole :**

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde pozostawione miłe słowo i za odwiedziny:) Będzie mi miło jeśli odwiedzisz mnie ponownie:)